08-05-2018 MUZEUM W CIEPLICACH.

 

 

MUZEUM W CIEPLICACH

dscn1478

Może nie jestem typowym Polakiem, bo zamiast grillować i popijać piwko, w świąteczny majowy dzień wybrałem się do muzeum, a konkretnie do Muzeum Przyrodniczego w Cieplicach. Chciałem wzbogacić swoja wiedzę przyrodniczą jako, że jestem pszczelarzem a pszczelarstwo jest istotną częścią składową tej dziedziny. Wcześniej-w celu uzyskania jak bogatych informacji-poprosiłem o spotkanie z kustoszem muzeum, panem Leszkiem Kośnym. Nie wiedziałem czego się spodziewać, jako, że nie miałem dotąd okazji zwiedzać takiego muzeum. Kiedy już na dziedzińcu zobaczyłem piękne ule figuralne, wiedziałem, że jestem we właściwym miejscu. Poza ulami figuralnymi spostrzegłem pasiekę zbudowaną ze starych uli oraz kłody rzeźbione a także „hotel” dla pszczół murarek. Jakież było moje zaskoczenie, kiedy spostrzegłem, że ów hotel jest zamieszkały. Pomyślałem wówczas, że to chyba jedyne muzeum, w którym jest życie. Murarki, to pięknie umaszczone, bezżądłe, dzikie pszczoły-słynne wiosenne zapylacze. Wewnątrz muzeum napotkałem kolejne ule figuralne, co utwierdziło mnie w przekonaniu o szczególnej roli pszczół w przyrodzie. Tu też spotykam kustosza muzeum, który towarzyszył mi, udzielając fachowych informacji. Zobaczyłem ogromne bogactwo i mądrość przyrody: m.in. ptaki nocne i te, które u nas zimują i ich cykl rozwoju od jaja do dorosłego osobnika. Tu mądrość przyrody objawiła się m.in. tym, że jaja ptaków, które wysiadują pisklęta na półkach skalnych maja szczególny kształt stożka zabezpieczający je przed wypadnięciem. Zobaczyłem atlas przyrodniczy całego świata, wystawę grzybów, żuków, rogów i poroży, dowiedziałem się, że ich „właściciele” zrzucają je raz w roku. Zobaczyłem przeogromną liczbę owadów i motyli licząca tu 30 000 eksponatów. Daje to pewne pojęcie o bogactwie przyrody. Oglądałem wszystko, co było dostępne i z zainteresowaniem słuchałem informacji. Czekałem jednak szczególnie na dział pszczelarski. Był. Wyeksponowana miodarka żeliwna kręcona od góry, rozluźniacz elektryczny, ul odkładowy oraz tablica informująca o różnych fazach życia czerwiu. Tablicę tę umieszczono wśród innych-dlatego w pierwszej chwili jej nie zauważyłem.  Jest też gniazdo szerszeni. To wszystko było mi już wcześniej znane. Czekałem na coś więcej. I doczekałem się – wiedzy o historii pszczelarstwa zawartej w starych numerach prasy pszczelarskiej.  Zdziwiłem się, kiedy usłyszałem w narracji kustosza – Pana Leszka autentyczna pasję.  Jego słowa zabrzmiały jak profesorski wykład. Mówił m.in., że pierwszy numer „Bartnika Postępowego”, który ukazał się w 1875 roku jest dostępny na wirtualnej tablicy multimedialnej. „Bartnik Postępowy” opracowywany i wydawany przez Wielkopolanina Teofila Ciesielskiego jest dotąd istną kopalnią wiedzy o historii pszczelarstwa w Polsce, której nie było. T. Ciesielski był profesorem przyrody i prawdziwym autorytetem w dziedzinie postępowego pszczelarstwa. Poświęcił się bez reszty tej dziedzinie rezygnując z kariery naukowej,  co socjeta naukowa miała mu za złe. Wydając czasopismo pszczelarskie uczył, wskazywał, podpowiadał, uczestniczył czynnie w upowszechnianiu wiedzy pszczelarskiej i najnowszych jej osiągnięć. Jego „Bartnik” docierał nawet na małe wioski i zachęcał gospodarzy do hodowli pszczół i tym samym poprawienia bytu. Darowywał zaległości w opłatach prenumeraty, byle zechciano korzystać z zawartej w czasopiśmie wiedzy. Każdego roku w pierwszym numerze pisma publikował spis treści artykułów za cały rok. Opracował także i wydał książkę pt. „ Bartnictwo” oraz inne, w tym takie z przepisami na produkty z udziałem miodu. Teoretyk i praktyk w tych, jakże trudnych czasach zaborów, był ostoją polskich pszczelarzy. Widząc jak wielką wiedzę o T. Ciesielskim ma pan kustosz,  zapytałem: – Jak Pan sądzi, jaką rasę pszczół polecałby dla polskich pszczelarzy Teofil Ciesielski na dzisiejsze czasy? Pan kustosz odpowiedział, że byłaby to zapewne rasa Kraińska, którą chętnie reklamował „Bartnik Postępowy”. Ze źródeł o profesorze i jego życiu wiadomo także, że krewni profesora rozpowszechniali matki pszczele rasy włoskiej. Po pewnym czasie, zapewne pod wpływem wyników badan T. Ciesielski wycofał się z propagowania tej rasy.

Po obejrzeniu wszystkich ekspozycji muzeum kontynuowalismy rozmowę przy filiżance herbaty w biurze kustosza, pana Leszka Kośnego, które mieści się w pięknym pomieszczeniu, będącym niegdyś salą przeora klasztoru Cystersów. Świadczą o tym m.in. XVII-wieczne freski na suficie, przedstawiające wizerunki archaniołów. Istnieje przypuszczenie, że freski te stanowiły próbę generalną przed największą malarską fundacją opata Bernarda Rosy-freskami we wnętrzu kościoła barokowego pw. św. Józefa w Krzeszowie, które w latach 1693-1695 wykonał Willmann ze swoimi pracownikami.

Bardzo udała mi się ta majówka. Zyskałem wiedzę, poznałem trochę bardziej świat przyrody no i oczywiście pana kustosza, któremu serdecznie dziękuję. Cieplickie muzeum polecam zaś nie tylko w ramach majówki i nie tylko pszczelarzom. Może to być ciekawa przygoda np. podczas tzw. „ Nocy Muzeów”, kiedy każde wnętrze nabiera zupełnie nowego charakteru. Zdarzyć się może, że to murarki będą oprowadzać zwiedzających, motyle posłużą za lampiony a pusty dotąd ul figuralny zacznie pięknie rozbrzmiewać donośnym brzęczeniem. Może się to zdarzyć ale tylko w tę jedna noc, Noc muzeów.

Dla “Wiadomości Pszczelarskich” red. Adam Prusaczyk.

dscn1441