10-06-2018 ” JAKI PTASZEK, TAKIE ŚPIEWY”

DCF 1.0

„JAKI PTASZEK, TAKIE ŚPIEWY”

Czyli o prawach gościnności i nie tylko.
My, Polacy slyniemy w świecie z gościnności. Cecha ta, kultywowana przez pokolenia, pozwoliła nam nabrać doświadczeń w tej dziedzinie. Doświadczeń zarówno pozytywnych jak i negatywnych. Zbudowano na ich podstawie wiele przysłów. Pozwolę sobie przytoczyć tu zaledwie dwa z nich mówiące o skrajnej ocenie gościnności:
I.” Gość w dom, Bóg w dom”
II„Gościa nieproszonego za drzwi wynoszą”
I tak oto, poprzez mądrości ludowe docieramy do głównego problemu, który zamierzam tu poruszyć czyli gośćinność w dziedzinie pszczelarstwa. Cóż ma gościnność do pszczelarstwa ? Otóż ma i jak się okazuje może stać się przyczyną konfilktów.
Zdarzyło się, że w pięknej miejscowości położonej na Ziemi Kłodzkiej, podczas zebrania pszczelarzy podjęto decyzje w sprawie przepszczelenia obszarów poużytkowych poprzez ustawienie pasiek wędrownych pszczelarzy spoza obszaru Ziemi kłodzkiej. ( styczeń b.r.)
Czy decyzje te miały wpływ na późniejszy przebieg wydarzeń czy też nie-trudno dziś dociekać. Pewne jest, że podjęta inicjatywa była rozsądna i niezbędna.
Wkrótce też tereny z cennymi pożytkami zaroiły się obcymi pasiekami. I nie byłoby w tym nic złego gdyby ich właściciele podjęli rozmowy z gospodarzami- z miejscowymi pszczelarzami i ustalili podstawowe zasady. Proste zasady obowiazujące gości, którzy chcą skorzystać z prawa gościnności. Nic takiego jednak nie miało miejsca. Przywożono pasieki prawem dzikiego lokatora, który za nic nie odpowiada. Pozostawiano je bez dozoru i opieki, wychodząc pewnie z założenia, że dbałość o ich pszczoły należy teraz do gospodarzy. To mniej-więcej tak, jak byśmy pojechali na wczasy z gromadką dzieci i w chwili dotarcia do celu przestali się interesować własnym potomstwem. Jaki byłby efekt takiego działania? – Pozbawienie praw rodzicielskich. W przypadku pszczół na skutki też nie trzeba było długo czekać. Głołdne owady zaczeły dokonywać spustoszeń w rodzinach pszczelich gospodarzy. Znaczne szkody przekroczyły ramy gościnności. Gospodarze próbowali jeszcze ratować sytuację-zainteresować właścicieli obcych pasiek tym, co się dzieje z ich pszczołmi i jakie to przynosi skutki. Niestety- ani oznczeń pasiek ani numeru telefonu ani też żadnych innych znaków legalności czy danych własciciela nie znaleziono. Czy nalęży się zatem dziwić, że dostrzegłwszy kolejną szkodę w swoich rodzinach pszczelich zdesperowany gospodarz uśmiercił pszczoły „gościa”? Zemsta dosięgła jednak niewinne niczemu owady a nie właściwego sprawcę zła. Skoro nie interesował go los własnej pasieki pozostawionej na gościnnych terenach to domniemywać należy, że nie zabolała go zanadto ta strata.
Nie o to jednak chodzi, by zaogniać konflikt, stosujac prawo Hammurabiego z XVIII p.n.e., które mówi m. in.-jeśli ktoś wybił ci oko to ty wybj oko jemu”. Taka „sprawiedliość” nie ma zastosowania w chrześcijanskim świecie. Nie może też mieć racji bytu takie pojmowanie gościnności, które gościnnego gospodarza doprowadza do rozpaczy. W tak pieknej dziedzinie rolnictwa jaką jest pszczelarstwo nie ma miejsca dla ludzi bez poczucia odpowiedzialności, poszanowania zasad społecznych ,bez kultury osobistej , ignorującego ogólnie przyjęte normy postępowania. Wydaje się własciwym, żeby sami pszczelarze i ich organizacje próbowały eliminować sposród swoich szeregów jednostki, które nie respektują zadnych zasad, psując opinię i atmosferę wokół pszczelartwa w ogólności.

W. Cyran