04-04-2018 Jeden z polskich prekursorów apiterapii.

1-dr-jozef-matuszewski-w-roli-lekarza-uzdrowiskowego

 

Matuszewski Józef – jeden z polskich prekursorów apiterapii.

W sierpniu 2014 roku korzystałem z dobrodziejstw sanatorium w Polanicy Zdrój. W sytuacjach okresowego pobytu w obcym terenie na ogół staram się wykorzystać czas podwójnie i przy okazji dowiedzieć się czegoś interesującego o danej okolicy. Dla mnie – swego rodzaju obieżyświata, każdy skrawek Ziemi ma zawsze coś wartego poznania. Tak było i tym razem: już w trzecim dniu pobytu w Polanicy, odkryłem ku własnemu zaskoczeniu, że jedną z głównych ulic tego znanego kurortu obdarzono imieniem i nazwiskiem polanickiego pszczelarza, Józefa Matuszewskiego. Swego czasu pasiecznik ów był w kręgu dolnośląskich pszczelarzy oraz lekarzy osobą znaną, toteż i mnie zainteresowała pszczelarska pasja tego lekarza. Jej korzenie sięgają lat trzydziestych minionego stulecia, kiedy to zafundował sobie własną pasiekę, choć prawdę mówiąc, jego pierwsze kontakty z pszczołami datują się na lata jeszcze odleglejsze, kiedy to będąc chłopcem, później już gimnazjalistą i studentem pomagał ojcu w gospodarstwie, w skład którego wchodziła duża pasieka. Dzięki uzyskiwanym z niej dochodom – głównie ze sprzedaży miodu gryczanego, który beczkami nabywali od niego żydowscy kupcy – stać go było na kształcenie syna w gimnazjum, a następnie na uniwersytecie. W roli pszczelarza, a ściślej mówiąc w roli jednego z pierwszych i nielicznych wówczas polskich prekursorów apiterapii, Matuszewski zasłynął, gdy już był lekarzem, a więc znacznie później, bo dopiero pod koniec lat pięćdziesiątych. Jego wiarygodność jako propagatora apiterapeutyków podnosił w oczach uczestników spotkań, wykładów i seminarzystów fakt, iż był praktykującym lekarzem w dziedzinie przyrodolecznictwa. Z tych też względów będąc równocześnie działaczem pszczelarskim otwierał środowisko pszczelarskie na idee i nowinki z dziedziny apiterapii, które tym sposobem przebijały się do świadomości społecznej.

A oto kilka słów dotyczących bezpośrednio jego osoby.

Józef Matuszewski urodził się 9 września 1900 roku w miejscowości Jezierna w dawnym województwie tarnopolskim. Po ukończeniu Państwowego Gimnazjum w Tarnopolu studiował na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie uzyskując w roku 1930 dyplom doktora wszechnauk lekarskich. Po odbyciu w Żółkwi stażu lekarskiego przeniósł się do Delatyna – miejscowości uzdrowiskowej we wschodnich Karpatach. Objął tu obowiązki kierownika zakładu solankowo-inhalacyjnego. W latach 1936-37 wybudował w odległym o 9 kilometrów Jeremczu nowoczesny zakład balneologiczny, wyposażony w dwadzieścia kabin kąpielowych, urządzenia do hydro- i elektroterapii oraz inhalatornie. We wrześniu 1939 roku władze sowieckie upaństwowiły mu ten zakład, ale pozwoliły nim nadal kierować. W okresie okupacji był kierownikiem ośrodka zdrowia i lekarzem domowym ubezpieczalni społecznej. W sierpniu 1944 roku ewakuowany do obozu uchodźców pod Budapesztem, do Polski wrócił latem 1945 roku. Początkowo zamieszkał w Krynicy, wkrótce przeniósł się do Polanicy, gdzie w tutejszym uzdrowisku był pierwszym polskim lekarzem – mianowany kierownikiem przychodni uzdrowiskowej, a w roku 1949 ordynatorem sanatorium specjalizującego się w leczeniu chorób układu krążenia. W 1954 roku został powołany na stanowisko Naczelnego Lekarza Uzdrowiska Polanica. Równolegle z pracą zawodową prowadził, na miarę prowincjonalnych warunków i możliwości, działalność naukową. W opinii osób, które znały go osobiście, był człowiekiem czynnym od świtu do nocy, obowiązkowym i odpowiedzialnym i nigdy nie szczędził sił, by z nałożonych obowiązków wywiązywać się jak najlepiej. Był uznanym kardiologiem i gastrologiem. Po dniu pracy w uzdrowisku przyjmował codziennie pacjentów, a pod jego domem można było zobaczyć samochody z rejestracjami z całego niemal kraju, a nawet z zagranicy. Rezultaty badań nad profilaktyką miażdżycy i zawału mięśnia sercowego, przedstawił ze swymi współpracownikami w kilkunastu publikacjach i referatach na zjazdach i konferencjach. Drugim wiodącym tematem badań Józefa Matuszewskiego było leczenie w Polanicy schorzeń przewodu pokarmowego. Z jego inicjatywy uruchomiono w tym kurorcie w 1950 roku sanatorium gastrologiczne. Trzecim kierunkiem badań naukowych dra Matuszewskiego było mleczko pszczele, a konkretnie właściwości tego produktu oraz możliwości i efekty zastosowania go w lecznictwie. Zainteresowanie tym produktem pasiecznym wzięło się stąd, że w początkach lat pięćdziesiątych zaczęły pojawiać się w literaturze zagranicznej doniesienia o specyficznym działaniu mleczka pszczelego na ludzki organizm. Jako lekarz i pszczelarz orientował się, iż w Polsce nikt dotąd tym problemem nie zajmował się.

A oto jak wyglądała po wojnie kontynuacja jego pasji pszczelarskiej.

Z kilku zaproponowanych mu w 1946 roku miejsc pracy w Kotlinie Kłodzkiej – wybrał Polanicę. Nie była to jednak decyzja przypadkowa. Zadecydowało o tym jego osobiste hobby, tj. pszczoły, gdyż w trakcie wizji lokalnej zobaczył tu aleje lipowe. Inna rzecz, iż tutejsze lipy drobnolistne nektarowały w polanickich warunkach zawodnie, ale i tak – jak twierdzi jego dawny przyjaciel – było kiedyś w Polanicy trzysta rodzin pszczelich, a pszczelarze brali miód beczkami. Teraz tych pszczół już nie ma, choć miód do wzięcia pozostał. Wracając do Matuszewskiego warto podkreślić, że miał on szczególny sentyment i stosunek do pszczół. Twierdził, że zdolność do kilkunastogodzinnej pracy każdego dnia zawdzięczał przede wszystkim faktowi, iż poza pracą w uzdrowisku wiele czasu poświęcał swojej 50-pniowej pasiece. Stała w przydomowym ogrodzie i prowadził ją osobiście. Według relacji jego kolegi i przyjaciela – wieloletniego prezesa polanickiego koła pszczelarzy, Aleksandra Barczyka, z pomocy kolegów korzystał tylko w momentach spiętrzenia prac pasiecznych (miodobranie, przewóz pszczół na pożytki itp.). Poza tym pracował przy pszczołach sam. Uważał, że praca w pasiece, a w szczególności użądlenia pszczół, na które był narażony oraz korzystanie z dobrodziejstwa produktów, których dostarcza pasieka, aż do późnych lat pozytywnie wpływały na jego zdrowie, sprawność fizyczną, dobry wzrok (nigdy nie korzystał z okularów!) oraz na aktywność zawodową i społeczną. Powiadano, że nigdy nie chorował, a gdy zaniemógł pierwszy raz w życiu, co stało się to na trzy dni przed jego śmiercią, sądzono, że to grypa. Dziś już nie ma możliwości wiernego odtworzenia kulis początków zainteresowania się przez doktora Matuszewskiego mleczkiem pszczelim. Pozostaje faktem, że był bodaj pierwszym, a jeśli nie to z całą pewnością należał do grona pionierów rozwiązujących praktyczne problemy pozyskiwania mleczka pszczelego w naszym kraju. Był propagatorem jego terapeutycznych zalet i spożywania w celach leczniczych. Z tego względu należy go zaliczyć do prekursorów apiterapii w Polsce. Należy też odnotować, że dr Matuszewski nakłaniał do produkcji mleczka także innych pszczelarzy. W relacji kolegi Barczyka, który był około 80 lat młodszy od Matuszewskiego i który jako działacz pszczelarski do pewnego stopnia wspomagał go na miejscu w jego pionierskim działaniu, technologia prac przy produkcji mleczka pszczelego wyglądała wówczas następująco (omawiam ją w skrócie). Matuszewski wpierw wypróbował metodę produkcji mleczka pszczelego w 10-15 ulach we własnej pasiece. W tę włoską nowinkę wdrażał go kierownik Katedry Pszczelarstwa Wyższej Szkoły Rolniczej we Wrocławiu, prof. Leonard Weber (z gospodarzem polanickiej pasieki znał się już od czasów przedwojennych, bowiem spotykali się we Lwowie jeszcze przed wojną), który z najnowszą technologią pozyskania mleczka pszczelego zapoznał się podczas wyjazdu kongresowego w pasiece Giorgio de Piana w Castel San Pietro k. Bolonii we Włoszech. To na kongresie Apimondii, a potem posiłkując się zachodnią literaturą, profesor Weber zapoznał się z walorami zdrowotnymi mleczka pszczelego. W końcu obaj przekonani o zaletach terapeutycznych tego produktu podjęli działalność, nazwijmy ją wdrożeniową, na gruncie krajowym i to w pasiece Matuszewskiego w Polanicy. Na dalszym etapie prac i doświadczeń przeszkolili i pozyskali do współpracy grupę pszczelarzy, których udało się zainteresować kooperacją w produkcji mleczka – z Dolnego Śląska, a nawet spod Skoczowa i z rejonu Śląska Cieszyńskiego. Zgodnie z umową Matuszewski kupował od nich pozyskane mleczko (nawet w formie mateczników wypełnionych mleczkiem wraz z larwą, z których odzyskiwał mleczko we własnej pracowni. Miał do tego pomocników, w tym córkę, którzy z dostarczonych mateczników usuwali larwy i mleczko specjalną ssawką. Pozyskane ilości mleczka z własnej pasieki i z dostaw innych pszczelarzy przechowywał w zamrażarce, a po zgromadzeniu większych porcji tego produktu przekazywał go do liofilizacji w Stacji Krwiodawstwa we Wrocławiu. Według Barczyka, który mu pomagał w transporcie mleczka do Wrocławia, mogło tego produktu być w ciągu sezonu nawet do 100 kg. Gdy udzielał mi tych informacji w 2014 roku, twierdził, że tego rodzaju działalność Matuszewski rozpoczął na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych i że prowadził ją przez około dwadzieścia lat. Przetartą przez niego drogą poszła w latach siedemdziesiątych Okręgowa Spółdzielnia Pszczelarska w Poznaniu, która pod koniec lat osiemdziesiątych skupowała, przetwarzała i sprzedawała w różnej postaci około jednej tony mleczka pszczelego. Prawdziwość powyższych informacji potwierdził w rozmowie telefonicznej również syn profesora, Łukasz Weber, który w późniejszych latach pojawiał się w pasiece Matuszewskiego, jako pracownik działu pszczelarskiego Wojewódzkiego Ośrodka Postępu Rolniczego we Wrocławiu. Uzyskany z mleczka zbrylony liofilizat następnie porcjowano w pracowni pszczelarskiej Matuszewskiego do fiolek, które nabywał w jeleniogórskiej Polfie. W tej formie doktor przekazywał liofilizat swoim pacjentom, zalecając im dzienną dawkę w ilości odpowiadającej ziarnku ryżu. Rzeczą ciekawą i warta odnotowania w tym wszystkim wydaje się fakt, iż bardzo sceptycznie odnosił się do pomysłu mieszania mleczka z miodem, twierdząc, że liofilizat jest najlepiej, najszybciej i bez strat przyswajany przez ludzki organizm. Polanica – a konkretnie willa dr Matuszewskiego – była w tamtych latach nieformalnym ośrodkiem myśli pszczelarskiej na Dolnym Śląsku. Prowadząc specyficzną działalność z pogranicza medycyny i pszczelarstwa Matuszewski utrzymywał kontakty z władzami pszczelarskimi Dolnego Śląska i z polskimi uczonymi interesującymi się pszczelarstwem i produktami pszczelimi. W latach 60-tych był współorganizatorem polanickich spotkań pszczelarzy, na które zapraszano uczonych w osobach profesorów: Leona Bornusa, Jerzego Woyke, który po powrocie z USA miał wykłady na temat tamtejszego pszczelarstwa, czy w końcu ówczesnego profesora i działacza dolnośląskiego w jednej osobie, Leonarda Webera. Ten, jak wspomina jego syn, Łukasz, gdy tylko miał czas, jeździł do doktora Matuszewskiego do Polanicy, nie tak przecież odległej od Wrocławia, jak sam miał wówczas zwyczaj powiadać – na pogaduszki i szachy. C.d.n. 

                                                                                                                                                                                                                                                                   Jerzy Gnerowicz.

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA