Ciekawostki

Urban VIII  (1623-1644)                                                 1. Herb papieża Urbana VIII wg Echando una mano.svg

 

Najbardziej bezwzględny w swoim dążeniu do siły i monarszego przepychu, wielki mecenas sztuki, papież Urban VIII  w wydanej w kwietniu 1624 roku bulli: „Omnes gentes, paludite unanibus”, ogłosił 1625 Rokiem Świętym Jubileuszowym.  Honorowym gościem przybyłym na uroczystości otwarcia Roku Świętego był królewicz Władysław, późniejszy król Polski. W czasie uroczystości, otrzymał od papieża szpadę i beret oraz został nadzwyczajnym kanonikiem bazyliki św. Piotra. Zamieszkał na zaproszenie papieża w pałacu Watykańskim, w apartamentach Borgii. W czasie swojego pobytu w Rzymie, przebrany za Jezuitę , w towarzystwie tylko swojego spowiednika, odbył pielgrzymkę do bazylik patriarchalnych i na kolanach wchodził Świętymi Schodami. W znanym schronisku św.Trójcy , obmył nogi trzydziestu pielgrzymom i każdego z nich obdarował pewną sumą pieniędzy. Zostawił też pewną kwotę dla bractwa zarządzającego tym schroniskiem. W osiem lat później w 1633 roku , już jako król Władysław IV , wysłał wspaniałe poselstwo do Urbana VIII, pod przewodnictwem Jerzego Ossolińskiego. Olśniewający orszak polskich wywarł wielkie wrażenie na ludzie rzymskim.   Znany artysta florencki, Stefano della Bella był naocznym świadkiem tego wydarzenia, które dokładnie naszkicował, a potem wyrytował, ilustrując pochód na sześciu rycinach o całkowitej długości 2,5 metra. Niezależnie od rycin ukazał się drukiem opis delegacji polskiej. Poselstwo witał brat papieża , kardynał Antonio Barberini, a sam papież z wielką serdecznością przyjmował Polaków.  ( Lata święte w Rzymie  Desmond  O Grady.)

Zapraszam do nowego numeru Kuriera Pszczelarskiego, w którym pan Jery Gnerowicz przedstawi nam heraldykę herbu papieża Urbana VIII w swoim artykule

pt. ” O trójpszczelim herbie barokowego papieża”.

Ciekawostki

Słowo od Autora

W roku 2009 ukazał się sporych rozmiarów bogato ilustrowany album mojego autorstwa, zawierający tysiąc sześćset przysłów pszczelarskich – szczególnego rodzaju przypowieści słownych wielu narodów świata. Na ich zgromadzenie, posegregowanie i przetłumaczenie (przy wydatniej pomocy zaprzyjaźnionych pszczelarzy ze Słowacji, Litwy, Holandii i Ukrainy) potrzebowałem około 25 lat.

W rozdziale opatrzonym tytułem „Kalendarz pszczelarski” zgromadziłem przysłowia, które pozwalają ocalić od zapomnienia zawodowe doświadczenie światowej społeczności pszczelarskiej zgromadzone w wyniku refleksji będących rezultatem obserwacji pszczół i przyrody oraz rozważań nad potrzebą harmonijnego współżycia ze światem otaczającym pasiekę. W swym ostatecznym kształcie przysłowia te wyrażają prosty ludowy język, zawsze jednak na tyle bogaty, by możliwym było wyrażenie zwięzłych przemyśleń i alegorycznych fraz, opisujących złożone zjawiska i sytuacje.

W zaprezentowanym na prośbę red. Adama Prusaczyka zbiorze przysłów widać, że większość z nich koresponduje z zachowaniami i reakcjami pszczół na zmiany pogody i środowiska przyrodniczego. Prosty lud nie umiejący dawniej czytać, pisać i liczyć, nie znał i nie rozumiał kalendarza łacińskiego, przynajmniej w tym znaczeniu, w jakim jego podstaw nauczamy dziś w szkole. Przez wiele stuleci lukę te wypełniał z powodzeniem kalendarz gospodarczy – w rolnictwie ściśle związany z rytmem przyrody, szczególnie z jej przejawami fenologicznymi oraz kalendarzem świąt liturgicznych. W poniższym zbiorze przysłów pszczelarskich wyraźnie widać współistnienie obu kalendarzy.

Rozpoczyna się on cyklem przysłów zimowych poprzedzających budzenie się przyrody. Na początek przygotowałem dla Czytelników „Kuriera Pszczelarskiego” te, które korespondują z zimą i przedwiośniem. Na życzenie Redakcji mogę przygotować zestawy, które współgrają z obserwacjami i zjawiskami pasiecznymi kolejnych pór roku – aż do kalendarzowej zimy.

Całość zbioru przysłów zatytułowanego „Kalendarz pszczelarski” liczy zaledwie 123 przysłowia. Kogo interesuje pozostałe bogactwo przysłów pszczelarskich ujętych we wszystkich 30 rozdziałach odsyłam do mojej książki zatytułowanej: „Słowa miodem pisane – część pierwsza: Dobre przysłowie, kiedy miód w głowie”. Można ją nabyć w sklepie internetowym lub zamawiając telefonicznie w Wydawnictwie „Sądecki Bartnik” Gospodarstwa Pasiecznego Anny i Janusza Kasztelewiczów w Stróżach. Dla ułatwienia kontaktu z Wydawnictwem podaję osobom zainteresowanym nr telefonu do tej firmy: 018-445-18-82.

Z pozdrowieniami dla Czytelników „Kuriera Pszczelarskiego”

mistrz pszczelarski

mgr inż. Jerzy Gnerowicz

„Ile w lutym szadzi, tyle w sierpniu spadzi.”

(polskie)

„Grają w lutym komary, marzną pszczoły i owce rok cały.”

(niemieckie)

Ciekawostki, Wiadomości pszczelarskie

Fundacja Rozwoju KUL,  Instytut Architektury Krajobrazu KUL oraz Technikum Pszczelarskie w Pszczelej Woli  serdecznie zapraszają na konferencję:

„PSZCZOŁA   W   MIEŚCIE” 

, która odbędzie się 29 marca 2019 r. o godz 09.00 w Centrum Transferu  Wiedzy, aula CTW – 113( al. Racławicka 14, Lublin).

 Konferencja jest powiązana z zaplanowanym na  28 marca 2019  finałowym etapem konkursu”Bliżej pszczół”, organizowanym dla uczniów szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych z całej Polski.

Konferencji towarzyszyć będzie punkt informacyjno – promocyjny, na którym prezentowane będą  produkt wysokiej jakości, w tym regionalne, tradycyjne i ekologiczne. Jednym z  prelegentów IV Ogólnopolskiej konferencji „Pszczoła w mieście” będzie profesor Jerzy Wilde – autor podręczników i jeden z największych autorytetów naukowych w dziedzinie pszczelarstwa.

Wstęp wolny!

39044779_2040783622632708_1898557634265481216_n

Ciekawostki, Wiadomości

20181120_121604

20181119_135226

Miód wrzosowy z Borów Dolnośląskich ma piękną barwę bursztynowo-herbacianą o jaśniejszych i ciemniejszych odcieniach, która zmienia się w miarę tego, jak się on krystalizuje. Przed krystalizacją bywa bursztynowy, a nawet czerwonobursztynowy, natomiast po niej nabiera głębi i staje się żółtopomarańczowy do brunatnego.

Właśnie po tym niezwykłym kolorze można na pierwszy rzut oka odróżnić miód wrzosowy od innych. Druga jego cecha to gęsta galaretowata konsystencja w formie żelu, która z czasem przechodzi w średniej wielkości ziarenka. Cały proces krystalizacji nazywa się tiksotropia i jest charakterystyczny właśnie dla miodu wrzosowego.

Wśród innych miodów, ten wrzosowy wyróżnia się stosunkowo słabą słodyczą – jego smak jest ostry, wręcz gorzkawy, jednak kiedy go powąchać, w nozdrza wręcz bucha intensywny, wrzosowy zapach. Żaden inny miód tak nie pachnie! Wszystko dlatego, że miód ten zawiera nie mniej niż 50% pyłku wrzosowego (w stosunku do pozostałych pyłków; taką normę dla niego przyjęto i jest ona wyższa o 5% od przyjętej dla innych miodów). Jednak „nie mniej”, może również oznaczać „więcej” i zdarza się, że zawartość pyłku wrzosowego w miodzie z Borów Dolnośląskich dochodzi do 80%! Z jakich roślin pochodzą zatem pozostałe pyłki? Oczywiście, z tych najbardziej typowych dla regionu: sosen porastających bory, a także drzew liściastych, np. popularnej lipy drobnolistnej, dzikiej róży, śliwy, tarniny, głogu, kruszyny, dziurawca, borówek, malin i wielu, wielu innych, występujących w okolicy wrzosowisk.

Botaniczne bogactwo to jeden z czynników, wpływających na wyjątkową jakość miodu. Drugim jest klimat, sprzyjający pszczołom. Jest on bowiem łagodniejszy, niż  w innych zakątkach Polski. Kształtowany głównie pod wpływem atlantyckich mas powietrza, charakteryzuje się spłaszczonymi, w skali roku, amplitudami temperatur: krótkimi i łagodnymi zimami oraz długim okresem wegetacyjnym, który w okolicach Borów Dolnośląskich wynosi aż 220 dni (prawie najwięcej w kraju!). Dodatkowo fakt, że okolica, porośnięta jest gęsto lasami, poprzecinana rzekami Nysą Łużycka, Kwisą i Bóbrem, za to stosunkowo słabo zaludniona, stwarza korzystne warunki dla pracowitych owadów.

Nic dziwnego, że tradycje pszczelarskie na obszarze dzisiejszych Borów Dolnośląskich mają wielowiekową historię. Z zapisków prowadzonych na przełomie VIII i IX wieku, czyli za panowania Karola Wielkiego jasno wynika, że na podbite plemiona, zamieszkujące dorzecze Odry i Nysy, nakładano daninę w postaci miodu i wosku. Niektórzy spośród bartników łużyckich musieli płacić nawet do 100 donic miodu, co jasno dowodzi, że posiadali wielkie i dochodowe bory bartne.

Bory te utrzymywały się aż do początków XIX wieku, jednak od XIV wieku, obok bartnictwa, zaczęło się rozwijać i pasiecznictwo. Niemałą rolę w jego rozwoju odegrały klasztory, utrzymujące pasieki liczące często aż tysiąc rodzin pszczelich. Z pozostawionych w archiwach dokumentów dowiadujemy się, że wszyscy poddani ścinający drzewa, mieli obowiązek dostarczania do klasztorów każdego wypróchniałego pnia. W owych czasach pszczoły chowano bowiem w ulach kłodowych – stojących lub leżących w pobliżu ludzkich siedlisk.  Jak ważne było pozyskiwanie miodu dla mieszkańców tego terenu, można wnioskować choćby na podstawie bogatej obrzędowości, której ślady przetrwały do dziś. Pszczoły nigdy nie były traktowane jak zwykłe owady czy nawet jak gospodarskie zwierzęta, zawsze były czymś więcej. Należało je, na przykład, zawiadamiać o wydarzeniach rodzinnych pszczelarza, uprzedzać o wyjeździe, życzyć im wszystkiego najlepszego z okazji Nowego Roku czy Bożego Narodzenia albo informować o końcu zimy: w dniu św. Pawła (2 marca) pukano w ul, a gdy ze środka słychać było szum, świadczyło to, że pszczołom udało się przeżyć zimę.

31 maja 2008 r. miód wrzosowy z Borów Dolnośląskich został wpisany do unijnego rejestru jako Chronione Oznaczenie Geograficzne. Zgodnie ze specyfikacją produktu, nazwą tą mogą być opatrzone wyłącznie miody wyprodukowane na ściśle wyznaczonym obszarze województwa dolnośląskiego leżącym pomiędzy Zgorzelcem, Chojnowem a Żarkami Wielkimi, do których produkcji wykorzystano pszczoły ras: zachodnio-/środkowoeuropejskiej, kraińskiej (krainka) i kaukaskiej oraz krzyżówek tych ras, a zbiór nektaru musi być przeprowadzony w okresie kwitnienia wrzosu (sierpień i wrzesień).

Źródło: http://www.trzyznakismaku.pl/produkty/miod-wrzosowy-z-borow-dolnoslaskich

Ciekawostki, Wiadomości

zamek-grodziecWycieczki krajoznawczo – edukacyjne to doskonała okazja do poznawania regionu, jego kultury, zabytków zwyczajów a także nabycia wiedzy o interesujących młodzież dziedzinach życia. Taką okazje stworzyli uczniom szkół Gminy Lubin kasztelan zamku Grodziec Zenon Bernacki wraz ze współpracującym z nim Leszkiem Telatyńskim. Pomysł w czyn wprowadziła p. Krystyna Szarowska – dyrektor szkoły w Siedlcach a Urząd Gminy Lubin finansował przedsięwzięcie.
W wyjazdach brali udział uczniowie piątych klas wszystkich szkół podstawowych w Gminie. Pierwszy edukacyjny wyjazd był wiosna roku 2011. Scenariusz wycieczek na zamek był podobny. Młodzież, po drodze, zwiedzała jakieś interesujące zakłady, muzea itp. w tym zakład produkcji ozdób choinkowych. Przygoda edukacyjna na zamku zaczynała się od godzinnej prelekcji na tematy pszczelarskie, później degustacja miodów, konkursy o pszczołach itp. Prelekcja prowadzona była przez mistrzów pszczelarskich panów Leonarda i Wiesława Krupskich i państwa Janiny i Zbigniewa Piszczków posiadających pasieki w okolicy Zamku.
Po atrakcjach pszczelarskich było zwiedzanie zamku z przewodnikiem, konkursy plastyczne, prowadzone przez plastyczkę, członka Bractwa Zamku Grodziec, p. Martynę Olszowiak -Darucht. Na zakończenie posiłek iście rycerski – kiełbaski z rożna pieczone na zamkowym dziedzińcu.
Przed wyjazdem uczniowie sadzili na podzamczu pamiątkowe miododajne drzewa; lipy, wierzby, derenie…
Wyjazdy z Gminy Lubin organizowane były w latach 2011 – 2016.
W roku 2017 wyjazd dla uczniów klas drugich zorganizowała Szkoła Podstawowa Nr 7 z Lubina. Scenariusz był podobny, prelekcja pszczelarska p. Piszczków, malowanie projektów herbów zamku, zwiedzanie…
Niestety, w roku 2018 nie odbyła się ani jedna impreza ukierunkowana na edukację pszczelarską dla młodzieży ze szkół podstawowych. Co prawda nauka nie poszła w las, coraz częściej wśród turystów odwiedzających zamek znajdują się ci którzy brali udział w pierwszych lekcjach jako uczniowie szkół i chętnie to wspominają.